Dakar 2017: Kamaz – powrót na tron!


Rosjanin Eduard Nikołajew wygrał swój drugi Dakar i przywrócił dominację marki Kamaz wśród ciężarówek. Drugi na mecie zameldował się – ze startą do zwycięzcy zaledwie 18 minut – jego kolega z zespołu Kamaz Master, Dmitrij Sotnikow. Holender Gerard de Rooy jadący samochodem Iveco Powerstar 4×4 – zwycięzca ubiegłorocznego Dakaru i edycji 2012 – doprowadził zespół Petronas De Rooy Iveco do trzeciego miejsca. Zatem dwa do jednego dla Kamaza, a właściwie trzy do dwóch – jeśli weźmiemy pod uwagę pierwszą piątkę. Argentyńczyk Federico Villagra za kierownicą drugiego Iveco Powerstara 4×4 zajął czwarte miejsce, a piąty na mecie zameldował się kolejny Rosjanin z ekipy Kamaz Master – Airat Mardiejew.

 

Zespół Kamaz Master nie pozostawił wątpliwości, kto w tym roku był najlepiej przygotowany. Na zdjęciu z prawej - Kamaz z numerem startowym 505, kierowany zwycięzcę.

Zespół Kamaz Master nie pozostawił wątpliwości, kto w tym roku był najlepiej przygotowany. Na zdjęciu z prawej – Kamaz z numerem startowym 505, kierowany zwycięzcę.

Rajd Dakar 2017 wystartował 2 stycznia w stolicy Paragwaju – Asuncion. Paragwaj gościł uczestników Dakaru po raz pierwszy i dołączył do 28 innych krajów, w których wytyczano trasę rajdu. Tegoroczny Dakar zakończył się 12 dni później w Buenos Aires, stolicy Argentyny. Na starcie 39. edycji Dakaru stanęło 308 pojazdów, w tym 79 samochodów osobowych, 50 ciężarówek, 142 motocykle i 37 quadów. Do zmagań przystąpiło łącznie około 500 zawodników, którzy mieli do pokonania ponad 8500 km przez drogi i bezdroża Paragwaju, Boliwii i Argentyny. Do mety dojechało 207 pojazdów: 53 samochody, 36 ciężarówek, 96 motocykli i 22 quady.

 

Previous Image
Next Image

info heading

info content


 

Preludium

Pierwszym akcentem rajdu był załadunek pojazdów na statek, który przeprowadzono w dniach 24 i 25 listopada 2016 r. w porcie w Hawrze (Le Havre) na północy Francji. Od 2009 roku, gdy Dakar przeniósł się do Ameryki Południowej, czynności związane z załadunkiem w drugim co do wielkości francuskim porcie stały się rytuałem mającym rangę niemal pierwszego etapu rajdu. Statek Grande Francia po 3-tygodniowej podróży przez Atlantyk przywiózł do celu ponad 600 pojazdów – oprócz rajdowych i serwisowych, także wsparcia logistycznego i dla dziennikarzy oraz pozostały sprzęt należący do europejskich zespołów. Większość samochodów i ciężarówek została odebrana przez załogi serwisowe, ale niektórzy kierowcy osobiście udali się do portu Zarate niedaleko Buenos Aires, a następnie pokonali trasę liczącą 1200 km do stolicy Paragwaju. Jednym z nich był Gerard de Rooy, który nie lubi na dłużej tracić z oczu swojego Iveco Powerstara 4×4. Szef osobiście poprowadził kolumnę pojazdów swojego teamu, chociaż nie za kierownicą ciężarówki rajdowej, ale w kokpicie pojazdu towarzyszącego.

Bezpieczeństwo

Dla organizatorów rajdu, jak co roku, priorytetem było bezpieczeństwo załóg i ekip towarzyszących. Aby je zapewnić, do obsługi imprezy zaangażowano m.in. 60 osób personelu medycznego. Na trasie sportowcom towarzyszyły 32 terenowe karetki pierwszej pomocy, w tym 10 z wyposażeniem reanimacyjnym, a także jeden ambulans powietrzny i 7 helikopterów. W razie potrzeby pomocy poszkodowanym udzielano w szpitalu polowym.

Ekstremalnie

Z zaplanowanych 12 etapów tegorocznego Dakaru rozegrano 11 (najdłuższy z nich liczył prawie 1000 km) – jeden został odwołany ze względu na niesprzyjającą pogodę. Warunki drogowe i atmosferyczne były ekstremalnie trudne. Trasa wiodła głównie po bezdrożach, a pojazdy miały pod kołami piasek pustyni, górskie skały, grząskie błoto i kamieniste nawierzchnie. Na drodze raz stawały im rozlane cieki wodne, a przy innej okazji musieli przejechać przez wyschnięte koryta rzek. Narażeni byli na upał i dotkliwy chłód, przejeżdżali przez tereny dotknięte suszą (na cztery biwaki w Boliwii dostarczono uczestnikom wodę pitną dwoma cysternami o pojemności 25.000 l) i takie, gdzie spadły ulewne deszcze. Musieli ścigać się w Andach na wysokościach przekraczających 3500 metrów n.p.m.

Opony

W Dakarze wszystko ma znaczenie – perfekcyjne przygotowanie maszyn, wysokie umiejętności kierowców, sprawność i odpowiednie zaopatrzenie zaplecza technicznego składają się na końcowy wynik. Bardzo ważny jest m.in. dobór ogumienia. Zwycięski Team Kamaz Master korzystał ze specjalnie przygotowanych terenowych opon Continental. – Warunki podczas rajdu są ekstremalne. Na trasie spotyka się piach, błoto, skały i kamienie. Uczestnicy muszą pokonać górskie szczyty i rozległe pustynie, walczyć z wiatrem, mrozem i upałem. Dzięki współpracy z Kamaz Master chcemy zebrać szczegółowe informacje dotyczące parametrów trakcyjnych i zachowania się opon Continental w ciężkich warunkach, a tym samym zyskać wiedzę niezbędną do ich dalszego udoskonalania – powiedział Daniel Gainza, dyrektor ds. marketingu w Dziale Opon firmy Continental w regionie EMEA.

Zespół Petrronas De Rooy Iveco ponownie, jak przed rokiem, wybrał opony 375/90 R22.5 Goodyear ORD dla ciężarówek rajdowych i Goodyear Omnitrac MSD II dla pojazdów serwisowych. Dobór ogumienia był rezultatem bliskiej współpracy między holenderskim zespołem i Goodyearem, z którym Gerard De Rooy zwyciężył w ubiegłym roku, a Federico Villagra zajął trzecie miejsce. – Bardzo trudne warunki, rozmyte drogi i głębokie błoto uwypukliły rolę opon w tegorocznej imprezie – podkreślił Benjamin 8Willot, dyrektor marketingu opon użytkowych Goodyear w regionie EMEA. – W tym roku za sprawą fatalnych warunków pogodowych osiągi oferowane przez ogumienie były ważniejsze niż kiedykolwiek – przyznał mu rację Gerard De Rooy.

Liderzy

Po pierwszym tygodniu ubiegłoroczny zwycięzca w klasie ciężarówek zajmował czołową lokatę. Gerard de Rooy, który wygrał dwa odcinki specjalne, nie wypracował jednak wystarczająco dużej przewagi – po piętach deptali mu Rosjanie z Kamaza. Eduard Nikołajew, zwycięzca Dakaru z 2013 roku, miał minimalną stratę do Holendra, a jego koledzy z zespołu pomagali mu naciskać lidera w drodze do mety w Buenos Aires. W końcu Holendrowi powinęła się noga, miał awarię ogumienia, co wykorzystali rywale. Udało mu się jednak stanąć na podium. – Podobało mi się to, że sytuacja zmieniała się z dnia na dzień, ponieważ wszyscy popełniali błędy. Zdarzało się jednak, że poziom trudności zawodów był zbyt wysoki. Decydującym czynnikiem była nawigacja, której wskazówki były chwilami niejasne. Mieliśmy jeden zły dzień i nikogo nie można za to winić – skomentował swój udział w Dakarze Gerard De Rooy. W kabinie Iveco Powerstara 4×4 towarzyszył mu hiszpański pilot Moi Torrallardona i polski mechanik Dariusz Rodewald.

Znowu górą Rosjanie z fabrycznego zespołu Kamaz Master! Od 1990 roku regularnie meldują się na mecie Dakaru na wysokich pozycjach i aż 13 razy sięgnęli po zwycięstwo. To specjaliści od najtrudniejszych wyzwań – zespół ma na koncie trzy zwycięstwa w zawodach World Off-Road Rally Cup, cztery wygrane w rajdzie Silk Road Rally oraz liczne sukcesy w rajdach organizowanych na terenie Rosji. –  Największym rywalem każdego sportowca jest on sam – jego emocje, obawy, rozproszenie uwagi i brak maksymalnej koncentracji. Musisz patrzeć na wszystko chłodnym okiem, być ostrożny i kontrolować emocje. Każdego dnia. To pozwoli ci zminimalizować błędy – powiedział triumfator Dakaru 2017, który na całej trasie jechał szybko i równo i nie miał tego pechowego dnia, który przytrafił się wielu rywalom.

(CB), fot. archiwum Dakar

Słowa kluczowe: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*